Archiwa tagu: #dzieci

Jak wychować dziecko aby miało elastyczną i wytrzymałą psychikę. Psychologia i neuronauka źródłem 7 dobrych rad dla świadomych rodziców

Nieraz zastanawiamy się, dlaczego nasze dzieci są tak bardzo różne od nas. Skoro mają oczy, włosy i inne organy – na nasze podobieństwo – ich umysł również powinien funkcjonować podobnie. Oczekujemy, że umysł dziecka będzie taki, jak umysł dorosłego, z tym, że oczywiście mniejszy. Nic bardziej mylnego. Umysł nie rośnie proporcjonalnie. Można – używając metafory – powiedzieć, obraz świata, który będzie podstawową składową owego umysłu, wyłania się z chaosu. Układaniem tego porządku zajmują się rodzice, robiąc pewne rzeczy nieświadomie, intuicyjnie, czy wykorzystując bagaż doświadczeń poprzednich pokoleń. Jednak psychologia, wyposażona również w fantastyczne odkrycia neuronauki, pozwala odkodować wzorzec rozwoju umysłu (na podstawie badania zmian zachodzących w mózgu) co umożliwia sformułowanie porad i zaleceń dla rodziców, chcących pomóc dzieciom w wypracowaniu elastycznej i wytrzymałej psychiki. Zebraliśmy dla Państwa siedem najważniejszych zasad.

1. Przede wszystkim „ogrodnictwo”

Pierwsza zasada nawiązuje i dotyczy dwóch typów ludzkiej działalności – stolarstwa i ogrodnictwa. W tym pierwszym przypadku zasadą pracy jest nadawanie drewnianym deskom zadanego kształtu. Zaś w ogrodnictwie pomaga się roślinom swobodnie wzrastać, dbając o warunki dla tego wzrostu i o ich otoczenie.

Rodzic, który za wszelką cenę pragnie uczynić dziecko piłkarzem albo muzykiem – niezależnie od talentu i preferencji tego dziecka – jest jak stolarz. Zaś rodzić, który kreuje sytuacje i warunki sprzyjające kreatywnemu rozwojowi, szanując wybór podjęty przez dziecko, jest jak ogrodnik.

Warto wybrać ogrodnictwo. Stosowanie metody stolarskiej wobec dziecka, co do którego mamy plany, by świetnie rysowało, może doprowadzić do dwóch efektów – pomoże uczynić je świetnym rysownikiem, ale częściej – i jest to bardziej prawdopodobny scenariusz – skutecznie zrazi je do rysunku.

Podejście inspirowane ogrodnictwem polega zaś na tym, aby w całym domu stworzyć wiele sytuacji zachęcających do spontanicznej plastycznej aktywności, i sprawdzić, czy wzbudzą one zainteresowanie dziecka. Kiedy już zrozumie się, jakie są jego predyspozycje, preferencje, cele, wtedy można „doprecyzować” tworzone warunki rozwoju – zawsze w duchu odczytanych potrzeb dziecka.

2. Słowa, słowa, słowa

Wydaje ci się, że twoje kilkumiesięczne dziecko nie rozumie nic z tego, co do niego mówisz. Mniejsza o rozumienie! Jego mózg przetwarza twoje słowa. Tworzy się rodzaj konstrukcji neuronalnej, na której w przyszłości będzie się budował cały proces uczenia się. Im więcej słów usłyszą dzieci w tych najwcześniejszych miesiącach, tym lepszą bazą będą dysponowały, co zaprocentuje w przyszłości. I oczywiście – tę sprawę właściwie czujemy intuicyjnie. Większości rodziców zależy na sukcesie edukacyjnym i życiowym, powodzeniu swoich dzieci, więc tym chętniej zastosujemy coś, co przełoży się na ich efektywność intelektualną. Ale uwaga – tu nie tylko o intelekt chodzi. Przemawiając do dzieci z wykorzystanie słów wyrażających emocje daje im oręż na przyszłość, jak tymi emocjami skutecznie i bezpiecznie dla siebie zarządzać. Jak to robić. Poprzez omawianie uczuć swoich i uczuć innych osób, poprzez omawianie uczuć samego dziecka. Poprzez mówienie o tym, czym są emocje, i w jakiej są relacji do naszego życia? Bardzo wiele sytuacji w życiu dziecka ma charakter emocjonalny. Nauczmy je, za pomocą języka i opowieści wiązać poszczególne elementy życiowej układanki. „Jeżeli uderzyłeś się, bądź upadłeś, czujesz ból. To z kolei wywołuje smutek, ale w tej sytuacji pomoże nasze przytulenie, pogłaskanie, bliskość, które odgonią zły nastrój i będziesz weselszy”. To co dla nas jest oczywiste (choć może nie dla wszystkich i nie zawsze, i mam tutaj na myśli również siebie, bo całe życie się tego uczymy) czyli powiązanie naszych emocji, z naszym stanem, z samoświadomością, z postrzeganiem siebie, odczuciami fizycznymi i psychicznymi, jest dla dziecka zupełną tajemnicą. Pomóżmy im ją odkryć poprzez nasze łagodne tłumaczenie emocji.

INNE POLECANE ARTYKUŁY W SERWISIE PANpsycholog.pl

3. Objaśnianie świata

Bez względu na to, czy macie dzieci, znacie na pewno kultowe pytanie: „A dlaczego”. A może sami pamiętacie jeszcze, jak je zadawaliście. I chociaż czasami owe pytanie w wykonaniu dziecka wydaje się tylko przekomarzaniem (i czasami faktycznie nim jest), to przede wszystkim ma inny walor. Nagłe nagromadzenie wiedzy wynika z potrzeby uczynienia świata przewidywalnym. W ten sposób umysł dziecka wznosi się na nowy poziom wydajności. To wielki skok rozwojowy – coś jakby wymiana starej Nokii na której grało się w węża, na najnowszego iPhone’a. A ta zmiana dokona się najpełniej, jeżeli ty sam/sama wzniesiesz się na nowy poziom cierpliwości i nie będziesz odpowiadać: „dlatego, bo tak”. Argumentacja i dane pomagają nauczyć się dziecku jak najlepszego i najskuteczniejszego zarządzania samym sobą. Zaś odrzucenie jego woli poznawania i uwalania prawideł rządzących światem, jego woli uczynienia świata przewidywalnym, może zachwiać jego wiarą w samokontrolę i moc sprawczą.

4. Działania, nie ludzie

Kiedy mój syn ciągnie za włosy mamę czy ciocię, albo je gryzie, czy też szczypie, nie mówimy do niego: „jesteś małym złym chłopcem” (ani tym bardziej NIE mówimy: „jesteś małym bandytą”). Mówimy zamiast tego: „nie gryź cioci, to ją boli, a gdy tak robisz jest jej też przykro, ponieważ cię kocha, więc ją przeproś”. Wydawać by się mogło, że przy słownym nagradzaniu, nie musimy się już tak mocno kontrolować. Nic bardziej mylnego. Warto od najmłodszych lat pomagać w budowaniu i tworzeniu koncepcji, które będą przydatne do właściwego opisywania własnych działań i samego siebie.

Wraz z poznawanie przez dziecko opowieści, bajek, baśni, historii, coraz więcej będzie przykładów zachowań, które w ten czy inny sposób uznajemy za niepożądane. Komentując czy omawiając czyjeś zachowanie – np. postaci z bajki – również nie mówimy „on jest zbójem, kłamcą, jest zły”, a raczej podkreślamy wykonany czyn, działanie i jego konsekwencje dla innych, emocje które spowodował itp. W ten sposób wspomagamy dziecko w rozwoju elastyczności myślenia.

5. Mali wielcy naśladowcy

Mój półtoraroczny syn od wielu miesięcy jest wielkim fanem odkurzacza i odkurzania. Doskonale posługuje się zarówno zabawkowym sprzętem, jak też czasami prawdziwym urządzeniem, i wykonuje typowy ruch szczotką po dywanie. Bywa to przyczyną żartobliwych docinków, że mógłby już trochę dorosną, bo poza nim nikt w domu nie przepada za odkurzaniem! Oczywiście to co dla nas teraz jest niespecjalnie lubianym obowiązkiem, również dla niego – gdy trochę dorośnie – straci sporo na swej atrakcyjności. Na razie poprzez naśladowanie rodziców, również podczas odkurzania, uczy się świata. Co więcej, operując rurą i szczotką, poruszając nią po dywanie, ma poczucie swojej sprawczości i wielkiego sukcesu.

6. Kontakt, kontakt i COVID-19

Nastanie pandemii postawiło nasz świat w mniejszym lub w większym stopniu na głowie. Wywróciło przede wszystkim do góry nogami nasz dotychczasowy sposób funkcjonowania społecznego. Niestety ze stratą dla najmniejszych osobników, czego sam osobiście doświadczam, bowiem moje dziecko przyszło na świat właśnie wtedy, gdy w Chinach odnotowano pierwsze przypadki COVID-19, a chwilę później odkrywano je już na całym świecie, w tym również w Europie i w Polsce.

A relacje społeczne od naj-najmłodszych lat, i wszystko co się z nimi wiąże: słuchanie języka w użyciu, różnych barw głosu, widok różnych twarzy, różnorakiej ekspresji mimicznej, słowem – wystawianie dziecka, a zwłaszcza niemowląt, oczywiście w bezpiecznych granicach, na jak największą różnorodność, tworzy w ich umyśle pewnego rodzaju bazę, na której łatwiej będzie im w przyszłości rozwijać swoją otwartość, inteligencję, kompetencje społeczne, a także uwagę czy pamięć.

7. Zrób to sam

Pierwszym odruchem wielu rodziców, również tych świadomych i chcących dla dziecka jak najlepiej, jest pomaganie mu w każdej sytuacji. Takie podejście, choć typowe, warto odrzucić. Kiedy obserwuję swoje dziecko, wydaje mi się, że nikogo tak bardzo nie cieszy, że może wykonać coś samodzielnie, jak właśnie jego. Oczywiście bardzo często widzę, że jego czynności wykonywane są, z mojego dorosłego punktu widzenia – niewłaściwie. Lecz to właśnie jest uczenie się świata, nabywanie wiedzy o konsekwencjach działań, tak istotnej dla działania i przetrwania. Mój syn po zjedzeniu posiłku wyrzuca miskę za siebie (jest w tym coraz skuteczniejszy, nieraz muszę jej szukać po pokoju, tak daleko leci). Oczywiście w pierwszym instynkcie zdarza mi się myśleć, że robi coś złego, że manipuluje. Ale gdy zastanowię się nad tym głębiej, jest to badanie wpływu działania na otaczający świat. Oczywiście twierdzenie, że dziecko wszystko miałoby robić samo, jest równoznaczne z pozostawieniem go zupełnie samemu sobie. Należy dbać o jego potrzeby i wspierać je, ale z zamiarem, by było samodzielne tam, gdzie tylko jest to możliwe. Jakie będą efekty – powinien być bardziej odporny, radzić sobie z przeciwnościami i rozumieć, że każde jego działanie będzie miało konsekwencje a także umieć je przewidywać.

POLECANE TEMATY NA PANpsycholog.pl. ZNAJDŹ COŚ DLA SIEBIE!

#10muza #archetyp #buddyzm #capra #cień #COVID-19 #depresja #dusza #dyskryminacja #dzieci #emocje #feminizm #film #freud #implicite #intelekt #intuicja #jung #kobiety #kognitywistyka #metafora #metafory #miłość #movie #myślenie #mężczyźni #netflix #nieświadomość #pandemia #porady #poznanie #przemoc #psyche #psychoanaliza #psychologia #racjonalność #recenzja #seksizm #stres #szczęście #uczeniesie #umysł #świadomość kobiecość